Archive for Luty, 2014

Rodzaje win i preferencje smakowe

Wina dzieli się według kilku kryteriów. Jednym z nich jest kolor. Wyróżniamy wina białe, czerwone i różowe. Ze względu na zawartość cukru dzieli się je na wytrawne, półwytrawne, półsłodkie i słodkie. Różnice w degustacji są naprawdę duże, jeśli wiec ktoś jest przyzwyczajony do win słodkich, a pragnie poznać inne gatunki, lepiej nie nabywać wina wytrawnego. Najpewniej wyda się nam ono gorzkie i nieprzyjemne w smaku. Podobnie wygląda zakup win z wyższej półki. Może nam się wydawać, że za cenę tysiąca złotych otrzymamy doskonałe wino. Będzie ono takie jedynie dla koneserów. Jeśli jednak taki trunek nabywamy rzadko, najpewniej się rozczarujemy. Kolejny podział win ułatwia nam ich zakup w przypadku, gdy nie wiemy bądź nie mamy czasu zapoznać się z doborem trunków do potraw. Wystarczy więc że w sklepie poprosimy o wino stołowe, a otrzymamy takie, które z powodzeniem możemy podać do posiłków. Wina deserowe podaje się później, a likierowe na specjalne okazje również po posiłkach. Pomocne bywają również podziały ze względu na zawartość alkoholu. Istnieją również wina musujące. Jak się okazuje szampanem powinniśmy jednie nazywać wina pochodzące tylko z rejonu Szampanii we Francji, a pozostałe, które zazwyczaj spożywa się w Nowy Rok są winami musującymi bądź winami szampańskimi. Wynika z tego, że picie wina jest sztuką, którą trzeba poznać i się jej nauczyć

Urozmaicanie potraw winem i jego wpływ na nasze zdrowie

Nie od dawna wiadomo, że wino posiada nie tylko wspaniałe walory smakowe. Ma ono także pozytywny wpływ na nasze zdrowie, co doceniane było już w starożytności. Jeśli więc planujemy zakup wina szczególnie ze względu na jego lecznicze właściwości, warto wybrać trunek jaki wytworzony został w małej winnicy, gdzie produkcja odbywa się przy zastosowaniu tradycyjnych metod. Najzdrowszym winem jest jego czerwona odmiana. Zwiera ona liczne i cenne dla zdrowia flawonoidy, które wpływają bardzo pozytywnie na serce i układ krwionośny. Wspomagają również krążenie i zmniejszają ilość złego cholesterolu. Właściwością wina, którą szczególnie docenią panie jest fakt, że eliminują one wolne rodniki, pomagając dłużej zachować młodość. Pomimo licznych walorów smakowych, aromatycznych i leczniczych, nie należy jednak zapominać, że wino jest alkoholem. Jego korzystny wpływ można zaobserwować jedynie przy spożywaniu umiarkowanych ilości. Powszechnie uważa się, że wystarczy dziennie lampka wina do obiadu. W przypadku chorób serce można spożywać nawet szklankę dziennie, przy czym wciąż jest to ilość korzystna dla naszego organizmu. Wino w dużych ilościach spożywane jest w Hiszpanii. Jednakże rozglądając się po barach i restauracjach trudno jest znaleźć osoby poważnie odurzone tym trunkiem. Hiszpanie spożywają go bowiem dla samego smaku i aromatu.

Dobór wina do potraw

Obecnie łamane są zasady związane z wyborem wina czerwonego do mięs czerwonych i białego do ryb. Bywa, że dobierane są one na zasadach przekory. Jeśli przy danej potrawie powinno się kosztować wino wytrawne, klient zamawia słodkie. Dlatego też nikogo już dziś nie dziwią różne wariacje. Potwierdza się to w krajach śródziemnomorskich, gdzie zasadą jest, że do potraw używa się tylko miejscowego wina bez względy na jego smak. Nie przejmując się więc szczególnie zasadami, wino możemy wybierać według własnych preferencji smakowych. Gdy przyjmujemy gości ważne, by trunek nie kontrastował z potrawą, ani nie zagłuszał jej. Gdy podajemy różne rodzaje trunków, należy pamiętać, że wina białe podaje się przed czerwonymi, a lżejsze przed cięższymi. Pomimo ogólnej wolności wyboru dużym błędem będzie podanie wina do potraw zawierających ocet. Trunki te nie sprawdzają się także w połączeniu z jajkami, szpinakiem i karczochami. Jeśli więc lubimy eksperymentować, dobrze jest to robić najpierw w wąskim towarzystwie. Na wystawnym przyjęciu, gdzie zależy nam by zrobić dobre wrażenie, lepiej trzymać się sprawdzonych zasad i klasycznych połączeń smakowych. Jeśli nie jesteśmy przekonani do wyboru wina do danej potrawy, możemy podać wino musujące. Nadaje się ono bowiem wyśmienicie do każdej potrawy przez co możemy go stosować bez obaw.

Wino jako dodatek do gotowania – pierwsze kroki

Jeśli nie gotowaliśmy nigdy potraw z białym lub czerwonym winem, warto przetrzeć szlak i przekonać się na własnym podniebieniu, jakie efekty można uzyskać. W przypadku zastosowania odpowiedniego koloru wina do potraw, opinie są podzielone. Część pań domu uważa, że wino czerwone powinno być używane tylko do czerwonych mięs, a białe wykorzystuje się przy skorupiakach, rybach i białym mięsie. Inni z kolei twierdzą, że zasady tej nie należy się ściśle się trzymać, lecz raczej kierować się własną intuicją i wyczuciem smaku. Większe znaczenie ma bowiem jakość samego trunku. Wina nie należy dodawać na początku gotowania. Odpowiedni czas najłatwiej sobie wyobrazić, gdy podzielimy czas przyrządzania danej potrawy na trzy części. Dopiero podczas ostatniego etapu dodajemy trunek, przy czym ważne jest, by nie wlewać go wprost z butelki. Odpowiednią ilość nalewamy do kieliszka. Dodajemy do niego kilka kropli oliwy, a następnie mieszamy i dodajemy do potrawy. Oliwa ma bardzo duże znaczenie, gdyż pomaga zachować aromat trunku podczas gotowania. Jeśli więc do tej pory nie używaliśmy trunków do przyrządzania posiłków, warto wypróbować nowe połączenie przez dodanie odrobiny wina do bigosu czy do risotto. Doskonały efekt uzyskamy też dodając słodką odmianę trunku do śliwek suszonych w sosie, czy w zestawieniu z rozmarynem lub jałowcem.

Rosnąca popularność polskich win

W ostatnich kilki latach można wyraźnie zauważyć rosnące zainteresowanie polskimi winami. Szczególnie na Podkarpaciu powstają nowe winnice, które szybko wchodzą na rynek z własnymi trunkami. Mimo że wino nie stanowi ważnego element niemal każdego posiłku, jak ma to miejsce we Włoszech, to trudno wyobrazić sobie romantyczny wieczór we dwoje bez głębokiej nutki czerwonego czy białego wina. Jak się okazuje jego wyrób nie jest tak prosty. Nie wszystkim producentom, pomimo starań, udaje się uzyskać trunki wysokiej jakości. Można zauważyć to już odwiedzając dowolny sklep z takim asortymentem. Większość win możemy zakupić za bardzo niską cenę. Są to produkty posiadające duże wady i zazwyczaj pozbawione głębi smaku. Jeśli jednak nie stać nas na produkty z wyższej półki, można zastanowić się nad założeniem przydomowej winnicy. Wymaga ona na początku pewnego nakładu czasu, lecz często staje się obowiązkiem wykonywanym z przyjemnością dla każdego właściciela. Oprócz owoców, którymi możemy wzbogacić domowe desery, będziemy mogli szczycić się winem o przyzwoitej jakości, którego spróbowania na pewno nie odmówi rodzina i znajomi. W gotowaniu należy trzymać się jednej sprawdzonej zasady. Nie należy dodawać do potraw takiego wina, którego nie chciało by się wypić. Zamiast bowiem urozmaicić smak, możemy uzyskać wręcz odwrotny efekt.

Elektroniczne książki kucharskie

Wydawałoby się, że w takim temacie jak książki kucharskie, nic nowego nie można już wymyślić. Owszem, na rynku pojawiają się ciągle nowe przepisy czy udoskonalone metody tworzenia poszczególnych dań, ale sama postać książki jest niezmienna. Okazało się, że jest inaczej. Na rynku pojawiły się książki kucharskie w postaci elektronicznej. Nie są to tylko elektroniczne wersje papierowych wydań, tylko od podstaw wzbogacone pliki multimedialne. Dla przykładu można opisać najlepiej sprzedającą się tego rodzaju pozycję. Książka taka ma postać albo pliku przeznaczonego do odczytu na tablecie, albo nagrania słownego, przez co przydaje się w kuchni, ponieważ słuchawki w uchu nie krępują nam rąk. Jeżeli wybierzemy wersję na tablet, możemy dostać w komplecie linki do wielu filmików, na najbardziej popularnych portalach tematycznych. Poza tym spis treści jest tak zrobiony, że w dowolnym momencie możemy sięgnąć do interesującego nas fragmentu książki. Taka forma publikacji książek kucharskich jest szczególnie korzystna również dla wydawców i autorów, ponieważ koszt ich publikacji jest o wiele niższy niż w postaci papierowej. Tak samo dystrybucja jest o wiele tańsza. Polacy coraz chętniej sięgają do takich nowinek technologicznych, więc coraz częściej widok pani domu, siedzącej w kuchni nad tabletem lub słuchającej kucharza przez słuchawki w smart fonie nikogo już nie dziwi. W minionym roku kupiliśmy takich książek ponad milion, na co wydaliśmy sto milionów złotych a w bieżącym roku liczby te mają się co najmniej podwoić.

Nowe trendy w świecie przypraw

Bez nich żadne jedzenie nie będzie smakować. Nawet najlepszy mistrz kuchni nie uratuje swoich arcydzieł bez przypraw a za ich pomocą można dodatkowo zmienić dotychczasowy ich smak. Polacy jak każdy inny naród mają swoje ulubione dodatki, które czynią naszą kuchnię wyjątkową. Należą do nich rozmaryn, czosnek i kolendra, nie licząc wszechobecnej soli i pieprzu. Rocznie na tego typu wydatki wydajemy przeszło miliard złotych i jeśli komukolwiek wydawałoby się, że to nasz szczyt osiągnięć w tym temacie, to srogo się myli. Od pięciu lat widać wyraźną zmianę w naszych przyzwyczajeniach kulinarnych, co również rzutuje na to, co kupujemy z kategorii przypraw i dodatków. Otóż coraz odważniej sięgamy po orientalne potrawy, do których w ogóle nie pasuje większość ze stosowanych dotychczas dodatków. Nie należy się więc dziwić, że znacząco wzrosła sprzedaż takich orientalnych przypraw jak kurkuma, azjatyckie gatunki pieprzu czy arabskie zioła, połączone w jedną mieszankę. Polacy najwidoczniej zasmakowali się w takim jedzeniu, bowiem wspomniane dodatki kulinarne stosują coraz odważniej i w bardziej tradycyjnych daniach kuchni polskiej. W najlepszych restauracjach szczególną popularnością cieszą się na przykład kotlety schabowe w panierce z ziół azjatyckich lub nasze tradycyjne gołąbki gotowane w sosie z kurkumy. To odważne połączenie kuchni rodzimej ze światem kulinarnym, jaki dotychczas znaliśmy tylko z telewizji lub internetu, powoduje, iż na naszych oczach rodzi się nad Wisłą całkiem nowa rzeczywistość kulinarna.

Masło kontra margaryna

Według niedawno przeprowadzonych badań, w polskich domach równo połowa rodaków używa na co dzień masła jak i margaryny. Na tym tle wypadamy podobnie jak nasi sąsiedzi z południa, ale już dla przykładu Niemcy i Francuzi częściej wybierają margarynę. Rocznie na takie rzeczy wydajemy w kraju ponad miliard złotych, więc wyraźnie widać, że dla wielu firm spożywczych jest to łakomy kąsek do ugryzienia. To przyzwyczajenie do margaryny zapewne bierze się z poprzednich lat, kiedy o świeżym maśle można było co najwyżej pomarzyć. W sklepach jedynym wyborem był produkt, hucznie nazywany margaryną, chociaż jeśli w ogóle, to na pewno nie przeznaczoną do smarowania kanapek. Ustrój w Polsce się zmienił a przyzwyczajenia pozostały dalej i wiele osób, szczególnie ze starszego pokolenia, nie wyobraża sobie czegoś innego, jak tradycyjna margaryna. Idąc tropem tych sentymentów, jedna z firm nawet wykupiła prawa do nazwy jednej z margaryn i sprzedaje ją w dokładnie takich samych opakowaniach jak trzydzieści lat temu. Trzeba jednak przyznać, że dzisiejsze margaryny są nieporównywalnie lepsze od tego, co było dawniej. Ich smak jest o wiele lepszy a skład chemiczny wzbogacony o wiele witamin i minerałów. Jednakże druga część społeczeństwa, nie wyobraża sobie zastąpienie sztuczną margaryną świeżego, wiejskiego masła, które dawniej było synonimem luksusu i świeżości. Taka walka będzie zapewne trwała jeszcze długie lata, nim ostatecznie się wyjaśni, kto ją wygrał. Jakby nie patrzeć, będzie to miało wpływ na nasze podniebienia i zapewne na wydatki, bowiem zwycięzca nie zapomni podnieść ceny na swoje produkty.

Odwieczna walka na patelni

Każda szanująca się gospodyni ma swój jedyny i niepowtarzalny sposób przyrządzania przez nią dań. W skład tych tajników wchodzą również tłuszcze, umożliwiające smażenie potraw. W zależności od upodobań, mogą to być oleje do smażenia lub oliwa z oliwek. Właśnie te dwa rodzaje środków do smażenia walczą o przywództwo na rynku kulinariów na całym świecie. Kwestia położenia geograficznego ma w tym temacie bardzo dużo do powiedzenia, bowiem naturalnym objawem położenia w obszarze gdzie rosną krzewy oliwne, przyczyniają się do zwycięstwa po stronie oliwy. Znów północ, zwłaszcza Europy, upodobała sobie oleje rzepakowe czy słonecznikowe. Wielkie koncerny spożywcze również biorą udział w tej walce, bowiem rynek tłuszczów do smażenia sięga tylko w naszym kraju kwoty ponad stu milionów złotych. Z takiego tortu uszczknąć chociaż kawałek dla siebie, to marzenie niejednej firmy. W Polsce jak wiadomo większość zakupów robimy w sieciowych sklepach wielkopowierzchniowych, więc mają one możliwość oddziaływania na nasze zachowania i preferencje przy zakupach. I tak się rzeczywiście dzieje. Dwa lata temu dwie największe sieci sklepów spożywczych przystąpiły do zmasowanej akcji promującej oliwę z oliwek, sprowadzanej z Grecji i kosztującej mniej więcej tyle samo co oleje roślinne. Po wielkich trudach, zaczynano dostrzegać zmiany. Polacy przekonali się do takiej formy smażenia i coraz częściej w polskich kuchniach można było zobaczyć grecką oliwę z oliwek. Niestety, kryzys ekonomiczny pokrzyżował plany sieci handlowych i dostawca z Grecji upadł. Przerzucono się na oleje roślinne. W taki sam sposób zachwalano ich właściwości, zapominając, że dwa lata wcześniej je krytykowano. Polacy chcąc czy nie, przestawili swoje preferencje na tradycyjne dla polskiej kuchni oleje.

Moda na cudowne diety

W ostatnich latach zapanowała moda na wszelkiego rodzaju diety i niecodzienne sposoby na odżywianie. W czasopismach, telewizji czy Internecie można bez większego problemu znaleźć kilkadziesiąt przepisów na szybsze schudnięcie czy poprawienie zdrowia i samopoczucia, pod warunkiem skorzystania z jednej ze wspomnianych diet. Żeby wzmocnić wiarygodność reklamy, często zatrudnia się w tym celu znane osobistości z pierwszych stron gazet czy cele brytów. Za odpowiednią gażę są oni w stanie polecać kilka diet dziennie, oczywiście podkreślając, że właśnie ta a nie inna jest najlepsza i cudowna. Wydawałoby się, że ludzie są na tyle mądrzy, że nie dają się na takie sztuczki nabrać. Tymczasem okazuje się, że rynek ten jest wart w Polsce ponad miliard złotych, tyle bowiem wydajemy na te wspaniałe przepisy. Problem jest mniejszy, kiedy kończy się taka przygoda tylko wydanymi niepotrzebnie pieniędzmi. Często bowiem skutki uboczne takich eksperymentów mogą być o wiele bardziej dokuczliwe, a nie rzadko i tragiczne. Ostatnio w prasie ukazało się ogłoszenie o diecie złożonej tylko z wody i chleba. Jeżeli zastosuje ją osoba młoda i zdrowa, to kilkudniowa kuracja rzeczywiście może się zakończyć zrzuceniem wagi. O lepsze samopoczucie już gorzej, bowiem człowiek tak odżywiany jest osłabiony i w nie najlepszym humorze. Lekarze alarmują, że najlepszą dietą i receptą na dobre samopoczucie jest ruch i dobrze dobrane i zbilansowane odżywianie. Jak widać, sukces tkwi w naszych kulinariach a nie w nachalnych, o wątpliwej reputacji reklamach.